mój mąż był kochającym swoje dzieci człowiekiem, natomiast my razem żyliśmy jak w przedsiębiorstwie rodzinnym, każde z nas miało jakieś role, zadania. Po urodzeniu dzieci nigdy nie sypialiśmy razem. Spotykaliśmy się coraz rzadziej. W tym czasie seks dla mnie nie istniał. pogodziłam się z tym. Tak jak teraz nie istnieje, ale czy teraz godzę sie z tym? mam świadomośc że jest taki okres w moim życiu, ale nie jestem zamknięta na miłość. po prostu widocznie nie jest to jeszcze czas by się mogła ona tak w pełni realizować.i już, natomiast wtedy było inaczej. myślałam ,że nie potrzebuję seksu, a to poczucie bezpieczeństwa i posiadanie rodziny uszczęśliwiało mnie na tyle że godziłam się z tym. moja matka twierdzi że rozmineliśmy się ze swoją miłością- i kiedy ja go kochałam, on mnie nie widział, gdy go przestałam kochać, próbował mnie odzyskać, kochał mnie, ale ja już nie potrafiłam do niego wrócić, mimo to byliśmy jeszcze 4 kolejne lata razem, dla dzieci, mieszkaliśmy pod jednym dachem... i w takiej oto emocjonalnej scenerii, zmywałam po obiedzie naczynia, równocześnie leciały wiadomości w radio i słyszę że przyjechał węgierski balet i mają grać historie o przyjaźni Czajkowskiego ze starszą od siebie kobietą. zatelefonowałam do Oli, czy by się z emną nie wybrała na ten balet. Zgodziła się. załatwiłyśmy opiekę do dzieci i poszłyśmy na balet. Wieczorem po spektaklu. weszłyśmy do DaDy. tam spotkałam Maćka. Siedział z Tomkiem i Małgosią przy stoliku. pił piwo. powiedział, że jego matka też tam była. spytał się jak nam się podobało, albo ja sama o tym opowiadałam, bo on siedział cały czas znudzony, tak jakby nie słuchał, ale w pewnym momencie się ożywił i powiedział, że jak koń i jeździec mężczyzna i kobieta są jednością . coś takiego powiedział, ale jego słowa też mnie obudziły. spytałam się go czy miał już swoją wystawę. on na to że nie i nie wiem dlaczego zaproponowałam mu że mu ją zrobię w starej fabryce. nigdy tego nie robiłam. umówiliśmy się w biurze mojego męża. pamiętam jak wszedł. Pomyślałam ,,wyciągnij mnie z tego". on podszedł do biurka mojego męża, usiadł , chwile przyglądał się fotografii z wizerunkiem dzieci...wstał. chcwile porozmawialiśmy, i poszliśmy oglądać fabrykę, te pomieszczenia gdzie chciałam mu zrobić wystawę...umówiliśmy się że przyjadę do niego i pokaże mi swoje obrazy. nie znałam sie na malarstwie, ale wydawało mi się że czuję. I tak jest do tej pory. Znam się na sztuce. to taki dar, wrażliwość.wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, poznawałam,,, Mój mąż poczuł pewien niepokój i zatelefonował do Oli, co ja takiego wymyśliłam z tą wystawą Maćka, ale ona uspokoiła go, że Maciek to pedał, czyli ładniej - homoseksualista. Ja też tak myślałam...ale mnie intrygował. nie przestawałam o nim myśleć. Hm...to trochę jak teraz,. też nie przestaję myśleć o Friderico...mimo że to tylko skype wirtualny świat...ale już niedługo będzie rok i to uczucie połączenia mnie nie opuszcza...Nie miałam nic przeciwko innej orientacji seksualnej. pamiętałam o moim najlepszym przyjacielu z liceum który był gejem. kochałam go bardzo i tak jest do tej pory. Przeżyliśmy wspaniałe chwile. Pamiętam w zimę stulecia zamknęli szkołę i przez tydzień mieszkaliśmy w trójkę razem. ja kuba i wojtek.uczyliśmy się do matury, wieczorami piliśmy koniak, spaliśmy razem , chodziliśmy nago. nie było w tym seksu, wiedziałam że rodzi się między chłopcami uczucie...po latach spotkaliśmy się. kuba żyje w stałym związku z mężczyzną, a wojtek jest jego kochankiem, ale ma żonę. ona chyba o tym nie wie...
Do Maćka pojechałam. Był milczący. w jego pokoju wisiała czarno biała mandala. podeszłam do niej . wyciągnęłam ręce i odczułam tak jakby żyła...teraz stoi w moim pokoju, podchodzę do niej, czasami dotykam. ale ona już nie rozmawia ze mną, jest gdzieś indziej... wtedy było inaczej. byłam przejęta ładniej podekscytowana . ustaliliśmy plan działania. termin. sponsoring . katalog. spotykaliśmy się przez miesiąc. wszystko płynęło, układało się, poszłam do prezesa firmy, poprosiłam o sponsoring-powiedział ..chyba zwariowałem ale daję ci tą kasę. to było 50 milionów na stare pieniądze. poszliśmy z maćkiem do pijalni piwa. stała szafa grająca. ktoś puścił kawałek. piliśmy razem piwo i nagle w tej pijalni pełnej ludzi, nasze dłonie sięgające po szklanki z piwem przez przypadek spotkały się, spojrzeliśmy się sobie w oczy, siedział na przeciw mnie, nasze dłonie nie rozstawały się, poczułam dziką rozkosz połączenia,( nie internetowego) i zaczęłam falować, oddychać coraz mocniej, to był bar , po prostu speluna, a ja oddychałam coraz mocniej, on nie wypuszczał mnie z dłoni, patrzyliśmy się na siebie nieruchomym wzrokiem i nagle poleciały mi łzy, poczułam że napięcie ustępuje orgazmowi... w takim miejscu, wśród ludzi w knajpie zdradziłam swojego męża. potem wyszliśmy na piotrkowską, padał śnieg-kocham cię-mówił, ja też cię kocham. i myślałam ,,jakie to straszne-mam dwoje dzieci, męża i spotyka mnie miłość". Bo miłość jest jak śmierć,przychodzi nagle i jest bezwzględna-nie interesują ją okoliczności.........
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz