Trzymanie się w szponach przeszłości i magazynowanie jej w pokładach podświadomości przypomina zabałaganioną piwnicę. Trzeba pozamiatać.
poniedziałek, 5 marca 2012
lubię spotkać się ze swoim umysłem
wtedy widzę swoją paranoję. Doświadczenie i bycie w nim na maksa sprawia, że dojrzewam. Jedni dostają to na Dzień Dobry Światu, jestem, narodziłem się.Rodzą się w pięknych, kochających zdrowo rodzinach, ja uczę się tego od początku. W psychologii nazywa się taki przypadek DDD- dorosłe dziecko dysfunkcyjne. Złe wzorce przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Dlatego nic dziwnego, że moja córka, mieszkając ze mną i z moją mamą razem miała, może i jeszcze ma, może będzie miała, tego nie wiem, problemy ze zdrowiem psychicznym.Szukanie dla niej lekarstwa, alternatywnego leczenia doprowadziło mnie do buddyzmu. Przyjechałam pierwszy raz do Ośrodka, gdzie nauczał lama i spodobało mi się to, poczułam. Pamiętam, że jak usłyszałam o oświeceniu, to sobie pomyślałam, co to taki lama tybetański wie o kobietach polskich, ja mu się oświecę w rok i jak przyjedzie następnym razem to sam zobaczy. Było to siedem lat temu. Dostałam narzędzia w postaci praktyk buddyjskich, wróciłam do domu i zaczęłam swoją pracę nad sobą. Przez pierwszy rok praktykowałam po 6, 8 godzin dziennie. W nocy też starałam się mieć świadome sny. Tak mocno wierzyłam w to co robię, że cuda zaczynały się zdarzać, przekształcałam swoją rzeczywistość i nawet trochę więcej niż po roku, dostąpiłam pierwszego oświecenia i zrozumiałam, że moja głupota nie ma granic, że jest to wszechświat głupoty.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz