Trzymanie się w szponach przeszłości i magazynowanie jej w pokładach podświadomości przypomina zabałaganioną piwnicę. Trzeba pozamiatać.
poniedziałek, 5 marca 2012
Harakiri ego
Sparaliżował mnie lęk. Nie pisałam. Kilka telefonów, spotkania, ocenianie i zatrzymałam się, przestraszyłam. Jedno słowo ,,byłam seksocholiczką".... i już lawina. Ludzie mają łatwość w ocenianiu, nawet nie wysłuchają do końca, a już plują, obrażają, podważają twoje kompetencje, donoszą, szkodzą. No tak jest i już. nie jest łatwo, mimo, że widzisz, swoje błędy, głupotę, żeby trzymać literki, jak ster i nie usprawiedliwiać się, nie żałować, nie wybielać się tylko pisać. Pisać mimo lęku przed pozwem sądowym, utratą pracy, opinii. Pisać. Wytrwać do końca. Nie bać się. Żyć bez lęku...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz