Obudziłam się...
- Miałam dziwny sen...
-Co ci się śniło?
-Szliśmy, po pięknych, zielonych wzgórzach... pamiętam, podszedłeś do mnie i zabrałeś mi kolorową czapkę. Nie chciałam ci jej dać, ale w końcu dałam i poprosiłam cię, żebyś mi ją oddał, gdy już dojdziemy do Tybetu. Ha,ha, ha ...a potem się kochaliśmy.
-To faktycznie dziwny sen. Wolałbym, żebyśmy teraz się kochali, a śniła o innych facetach. Chodź...
-Nie, już późno, zaraz musimy wychodzić...
Siedzieliśmy na skraju łóżka, nasze nogi zwisały, ruszaliśmy nimi, jak dzieci które bawią się nad wodą. Śmialiśmy się. Czułam szczęście, spokój i błogość.
Potem śniadanie, Nasza mała ośmiomiesięczna córeczka spała w łóżeczku. Przyszła Ania.
-Pamiętaj, zaopiekuj się nią- i wyszedł. Pojechał do swojej pracowni malować obraz, akt na zamówienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz