poniedziałek, 27 lutego 2012

Po ciemnej stronie księżyca

Zastanawiałam się jak ma wyglądać to moje pisanie bloga... najlepiej by było ułożyć, tak jak na półkach po kolei chronologicznie uporządkować zapisy: historia urodziłam się, no chyba się urodziłam, ale ile razy się rodziłam na nowo nowo. dlaczego tak? to pełna abstrakcja plamy, natężenia, kolory, perspektywy raz przeszłość, przyszłość zdarzenie kot człowiek liczba uczucie sen- pełen chaos, meandrycznie opadające, jak mokre plamy na płótnie słowa, z perspektywy ,,na wprost" przed oczami obserwatora, jakbym wychylała się przez okno-TERAZ, z perspektywy ,,pod stopami", jakbym poruszała się ścieżkami ogrodu -DAWNO TEMU, i czy możemy geometrycznie abstrakcyjnie-,,krawędzią do przodu" ?co czyni obie strony dwustronnie namalowanego obrazu równoważnymi-SEN I RZECZYWISTOŚĆ, krawędź RZECZYWISTOŚCI WIRTUALNEJ... hm nieźle
Te ostatnie dni miały takie przyspieszenie, wiele wrażeń, nakładających się na siebie przestrzeni. Podróż, jaka by nie była jest ożywcza, inspirująca, pokazuje siebie w wielu sytuacjach, a jeszcze jak dodatkowo sytuacje są podkręcane z samej racji, że mam się czegoś konkretnego w określonej ramie czasowej nauczyć, to tym bardziej czas ten jest zintensyfikowany, skoncentrowany. Teraz chłonę go, jak mokre farby, które powoli zastygają na płótnie obrazu.Jestem po ciemnej stronie księżyca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz