mojego romansu z pisaniem. chwilowe epizody. przeczytałam. może być.tak jak we wszystkim i tu potrzeba pewnej systematyczności. ile się działo . jak się zmieniły sytuacje ile zdarzeń. byłoby interesujące gdybym opisywała te zdarzenia po kolei, ale życie było szybsze. tak usiąść i spisać to co wewnątrz i na zewnątrz to było trudne. ale pokrótce chociaż w punktach żeby znaleźć nitki do dnia dzisiejszego opiszę to co się wydarzyło. Oczywiście z weterynarzem nie wyszło, nie spotkaliśmy się ponownie. czasami zawraca mi głowę i napisze coś, potem zatelefonuje, ja się otwieram a on w nogi i go nie ma. Tak jak moja dobra kumpela powiedziała ,, cienki z niego Bolek "i cokolwiek to znaczy to pasuje do niego. Co do mojej wirtualnej znajomości Friderico, no to trwała ona z przerwami prawie 10 miesięcy. Te internetowe romanse są bardzo niebezpieczne. Niby ktoś jest a go nie ma. Jakbym zakochała się w jakimś idolu z gazetki. tyle tylko że są to ruchome obrazki i jeszcze to zjawisko z drugiej części globu gada do mnie. może to program komputerowy na skypie, który samotnym laskom mówi ,, kocham cię , jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie, to właśnie na ciebie całe życie czekałem ,ach... przyjadę do ciebie i jak ten książe z bajki o uwięzionej królewnie w wierzy , uwolnię cię. Słyszysz to ja Twój i tylko Twój. aaaaaaaa" i poleciałam za swoją wyobraźnią. nie przyleciał, ale poleciał do innej, realnej do
Afryki Południowej...
ja płakałam, jak nastolatka ...płakałam. fajnie teraz mi się pisze. ha ha
A co z moim samaja? Przyjęłam na 6 miesięcy, ale trwały dłużej i nawet tak zintegrowały się z moją osobowością, że do tej pory są we mnie. To niezwykłe doświadczenie. Przyjęłam ślubowania buddyjskie na 4 paramity- nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam, i dodatkowo celibat. I co się okazało? że w sumie z celibatem poszło mi gładko ( może wiek hi hi), nie kradnij- to również nie jeździj na gapę, pytaj się jak masz coś pożyczyć, nie wyrzucaj z domu nie swoich rzeczy, nawet ich nie dotykaj. ta paramita uczyła mnie takiej grzeczności , elegancji i trochę była dla ludzi pracujących ze mną wówczas w biurze dziwna. ciągle się pytałam czy mogę to czy tamto pożyczyć , użyć... a z tym kłamaniem było najtrudniej. okazało się, że taki ze mnie bajerant, tak koloryzuję opowiadam historyjki, które tylko w rdzeniu są prawdziwe, a ja dodaję tyle szczegółów, że prawie tej pierwotnej historyjki nie ma. faktycznie okazało się, że w niezłej bajce żyję- tak jak kiedyś Rejkowska napisała, że żyję w świecie magicznym. jej się to podobało i ludziom też, ale to nie było uświadomione przeze mnie. ta samaja pozwoliła mi zobaczyć świat który kreuję . Natomiast niby najłatwiej powinno mi pójść z paramitą - nie zabijaj. no tak proszę bardzo nie jem mięsa, wyłączając pudżę,
komara zdmuchnę, nie muszę polować, ale akurat z tą paramitą przeżyłam największą traumę, którą jeszcze nie do końca wylogowałam z siebie. jest ostatnia doba moich ślubowań 10 .IX wieczór idę spać i mam sen śni mi się że podchodzi do mnie mężczyzna, jest piękny, nagi, a ja w tym śnie mówię, że mam ślubowania celibatu i żeby odszedł. I śni mi się że będę miała jeszcze jedną ważną próbę. Budzę się i sobie myślę co to za próba, jakaś głupota mi się śniła. poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, potem idę na balkon , rozczesuję włosy , jest słońce, rozczesuję włosy i... patrzę z głowy na taras lecą robaki- wszy! jestem cała zawszona. to niemożliwe. tak jest . po prostu obrzydlistwo. rozpłakałam się . zatelefonowałam do przcy, że mam wszawicę nie przyjdę. i co zrobić ? mam jeden dzień do końca samaja- nie zabijaj! jak ja głupia jestem- myślałam. no przecież chyba nie ma drugiej idiotki takiej na świecie. widziałam siebie w 3 a może nawet w 4 D. płakałam i nie wiedziałam co zrobić. usiadłam . przyjrzałam się jeszcze raz w sytuacji w której się znalazłam. jestem buddystką, wzięłam samaja... one miały mnie czegoś nauczyć, coś pokazać. no co pokazały kurwa- wszy, ja pierdolę, jaka ze mnie idiotka. Patrz ile agresji jest w tobie- mówi mój głos wewnętrzny. ja pierdolę nie wytrzymam tego. ! wykrzesaj z siebie współczucie...o matko! i tak oto na serio przyjrzałam się temu robakowi co mi wyleciał z głowy . wzięłam go na ręce i mówię ,, oto wsza ludzka, jaka jest biedna, jaka nieświadoma, ja ją wyzwolę. współczuję jej i zanosiłam każdą do ogródka. potem kilka razy brałam prysznic, a na drugi dzień wylałam preparat przeciw wszowy. do teraz mam jeszcze obsesję, chociaż jest już wszystko w porządku. Moja głowa jest czysta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz